| "Nie boję się skoków na bungee. Nie cierpię na lęk przestrzeni. Boję się ciebie i mnie w wąskim korytarzu twarzą w twarz. Nie boję się śmierci.. Nie boję się, że mnie okradną. Boję się dyszącego mężczyzny za drzwiami. Nie boję się kataklizmu ani wojny. Boję się, że ty i ja staniemy po przeciwnej stronie barykady. Nie boję się samotności. Boję się, że spojrzysz na nią tak, jak zawsze chciałam, żebyś spojrzał na mnie. Nie boję się pochować rodziców. Boję się, że wyrzekną się mnie zza grobu. Boję się, że zawsze znajdzie się ktoś, kto mi nie wybaczy. Nie boję się siebie. Boję się konsekwencji bycia sobą. Boję się swojej monstrualności i tego, że wyjdzie spod niechlujnych szwów. Boję się, że ludzie zaczną się mnie bać jak złego psa. Boję się każdego dnia bez ciebie albo z tobą w innej kobiecie. Boję się snów, w których nie śnię i głuchych telefonów środku nocy. Nie boję się telefonu na do widzenia i pożegnalnego listu. Boję się listu, w którym nie pożegnasz się ze mną. Nie boję się dorosłości. Boję się tego, że nigdy się nie dowiem, co to znaczy być dzieckiem. Nie boję się swojej brzydoty. Boję się, bo nie mogę nad nią zapanować. Nie boję się ciszy. Boję się znajomego milczenia. Nie boję się swojej choroby. Boję się, że cię przerośnie. Nie lękam się Boga. Lękam się o to, że On boi się bardziej ode mnie. Patrzy na to, co stworzył i drży z przerażenia. Najbardziej jednak boję się nie czuć nic. Nic nie czuć. Zupełnie nic…" | | | | Muzyka | | | Jak widać (BYŁO!!!) w playliście...
Johnny Hartman... ;) | | | | Filmy | | | Animatrix, Memento, Apartament, Requiem for a dream, Death proof, Matrix, Milczenie Owiec...
Brigdes of Madison County - niezwykły... | | | | Książki, Pisarze, Poeci... | | | Gombrowicz (guru ;)), Dostojewski, Bułhakow, Marquez, Orwell, Wojaczek, Baczyński, Tetmajer, Staff, Gałczyński, Barańczak, nawet Poświatowska czasem... cdn ;)
| | | | Barańczak - Wrzesień 1967 ... Piękne... | | | I jakim prawem mieliśmy w sobie aż tyle
nieprzezorności, aby w bezsennym przedziale
spędzić noc, wysiąść, drżąc z zimna, i znaleźć
między dnem szarych chmur a warstwą rudych szpilek
śliski od mżawki, pusty po sezonie camping -
garść słupów do siatkówki i sklejkowych ruder,
zza których grzmiało morze; aby w przemokniętym
domku z dykty nie zwlekać już ani przez chwilę
dłużej i paść w ubraniach na nagi materac
i, niezdarnie zdzierając je z siebie, docierać
do nas, odnalezionych Bóg wie jakim cudem
i jakim trafem; aby nic wtedy nie przeczuć,
chichotać z układanych wspólnie - senną głową
przy ciepłej piersi - głupstw: "Morze miarowo
szumi, Bo niemiarowo nie umi", pod wieczór
czuć nadal w ciele słony, dziki, jednostajny
rytm fal, które zbijały z nóg spienionym światłem
zmieszanym z piaskiem, żwirem i wodorostami,
i ten rytm naśladować w spiesznie j szym narzeczu
dwojga ciał; aby wargi, błądzące powoli
plażą skóry, trafiły na kryształki soli
z morza? z potu? nie wiedząc jeszcze, jakim wiatrem
i jakim trwaniem będą zdmuchnięte, spłukane;
aby języki dwa bez skutku ale czule
chciały się spleść, przytrzymać nawzajem, nie ulec
sygnałowi z latarni morskiej, gdy nad ranem
buczał przez mgłę, na znak, że wszystko ma swój brzeg,
i gdy do wnętrza domku przez koślawą ramę
okna sączył się z anten, kominów i drzew
świt ze swoim natrętnie milczącym pytaniem,
jakim właściwie cudem, jakim trafem, jakim
prawem wszystko ma odtąd pozostać tym samym
morzem, tym samym snem, tym samym słonym smakiem | | | | Baczyński - Lasem | | | Chodzę lasem, zostawiam nie ślady, lecz tropy
i sapię w wąskiej norze oddechem włochatym.
Czy to prawda, że żyłem rybą przed potopem
i że jestem dziś wilkiem kochającym kwiaty?
Jakże płyną te sosny? sierść ma zapach ostry.
Patrzę wam prosto w oczy, a krok mój jest wiekiem.
Gdzie las się kończy nagle fioletowym ostem -
myśliwy z psem, który także był kiedyś człowiekiem.
| | | | Znalazłam ostatnio... ;) ... | | | "Wilcze oczy głodne
miłości
szara sierść
zmieniona drogą
boki zapadłe
łapy zmęczone
biegną do Ciebie
stęsknione..." | |
|
|